środa, 22 czerwca 2011

Nowo - stare stypendia



Z wielką satysfakcją odnotowałem fakt zauważenia przez Pana Prezydenta Torunia totalnej niekompetencji komisji stypendialnej. Inna sprawa, że sam ją powołał. Wielce szacowna komisji
 im. Mikołaja Gogola tak się bała pryncypała, że na wszelki wypadek zaopiniowali pozytywnie wyłącznie muzyków. Jeżeli to nie jest Butelka albo Nergal to odtwarzacze nutek są political correct.
A tu siurpryza, Pan Prezydent widzi to inaczej. Bardziej rozumie wielorakość twórczych zmagań i wśród stypendystów pojawili się też pozamuzyczni młodzi twórcy. Okazuje się, że co jedna głowa to nie dziewięć.
Wśród tej już bardziej poszerzonej reprezentacji znalazły się dwie osoby, które rekomendowałem. Autentycznie wierzę w ich talenty. Jedna to Ania Wojciulewicz. Blondynka ciągle ubrana na czarno. Wydawałoby się dziewczyna czarno- biała, a jednak nie, duszę ma kolorową i robi świetne zdjęcia barwne. Na dodatek fotografuje wyjątkowo barwną toruńską muzykę. Paradoksalnie otrzymując stypendium, pozbawiła jakiegoś muzyka kasy. Podobnie zresztą sprawa się ma z innym wyróżnionym stypendystą, także fotografem od koncertów, Patrykiem Lewandowskim. Chyba będą rywalizować ze sobą.
Druga osobą, w której talent wierzę, jest Sebastian Płocharski. Dostał stypendium na film będący kolejnym odcinkiem cyklu shortów jaki zapoczątkowałem. Dwa pierwsze odcinki „Ostatni telefon”
i „Odrobina Starości” zrobiłem ja, ale chciałem, aby kolejne były realizowane przez inne osoby. Według scenariuszy innych ludzi z pomysłami. Jedno, co łączyłoby kolejne filmy, to przejście któregoś z bohaterów do kolejnego filmu. Tylko tak na chwilę, aby spiąć te niemające ze sobą nic wspólnego opowiadania. Różni reżyserzy, scenarzyści i różna stylistyka. Istna Wieża Babel. I tak się stanie. Teraz Sebastian musi popracować, a ja mogę się zająć tylko „Panoptikonem”. Kto wie, może już czwarty odcinek rodzi się w czyjejś głowie?
Prezydent Zaleski chyba naprawdę uwierzył w potęgę filmu, skoro deklarował chęć powołania Regionalnego Funduszu Filmowego i przyznaje stypendia dla młodych filmowców. Oprócz Sebastiana otrzyma je jeszcze Marcel Woźniak na swój film „Caissa” i Jakub Szcześniak na filmy animowane. Może będziemy kiedyś zagłębiem filmowym? Cóż pomarzyć dobra rzecz.
Gratulacje dla wszystkich stypendystów i dla Prezydenta za rozsądek i próbę sprawiedliwszego dzielenia.
A stypendyści do roboty!

Zdj.Ania Wojciulewicz  I jej strona 




wtorek, 21 czerwca 2011

Flagi na wierzy

Tak jak się spodziewałem wywołaliśmy lekką panikę w mieście. Ten niepokój w narodzie oczywiście wzbudziła flaga hitlerowska na wierzy ratuszowej. Czujni mieszkańcy Torunia obawiając się chyba powtórki z historii a może prowokacji „ukrytej opcji niemieckiej” zaczęli wydzwaniać na policję, do straży miejskiej i do Muzeum Okręgowego. Nawet czujne oko Urzędu Miejskiego zauważyło tę nietypową sytuację. Natomiast wycieczki niemieckie przechodzące nieopodal Ratusza gwałtownie milkły. Zepsułem im chyba dzień a jeszcze gorzej by się poczuli gdyby wiedzieli, że na górze wierzy stoi młody SS-man. I kto by pomyślał, że kawał szmaty może wywołać takie emocje. A co ciekawe gdyby tam zawisła flaga CCCP to pewnie nie wzbudziłaby takiego zainteresowania. Dowodem na to może być tolerowanie nazwy i symboli NRD w toruńskim klubie. A propagowanie symboli komunistycznych jest równie zabronione jak nazistowskich.
E, nieważne istotne jest to, że ruszyliśmy z filmem. Niedługo nagrywamy kolejną scenę – rozmowy Jeremiego Genthama z anonimowym architektem. To już nie będzie tak kontrowersyjna scena jak ta z flagą. Wręcz przeciwnie – ładne widoczki, sielskie plenery i trochę angielskich dialogów.

Operator Jacek Banach chwilę przed tym jak zaczęły mu łydki drzeć.

 
Wsadzili nas w szelki i do kosza.



I wynieśli nas w niebiosa.





Po drodze piękne widoki.




Farba z zegara odłazi.






W dół raczej nie spoglądałem.



Swastyka wzbudziła panikę, ale oprócz SS-mana był także nasz wojak.


Wielkie podziękowania dla wojaków z 1 LO w Toruniu i małżonki Piotra Oleckiego, która do 3 nad ranem szyła flagę hitlerowską.

piątek, 17 czerwca 2011

Sprostowanko

Małe sprostowanko z ostatniej chwili.
Toruńska Gazeta Wyborcza uparcie od tygodnia twierdzi, że cmentarz Żydowski i mój domek jest przy ulicy Asnyka. A to nie prawda.
Natomiast Tofifest w notce biograficznej odmłodziło mnie i błędnie podało moje miejsce urodzenia. W Toruniu mieszkam dopiero 11 lat.
Urodziłem się na końcu tych torów.

Elegant z Mosiny



Sąd  w Poznaniu uniewinnił blogera z Mosiny. Piorun wie gdzie ta Mosina jest, ale jest, skoro za sprawą Pani Burmistrz poznała ją cała Polska. Pani Burmistrz Zofia Springer poczuła się urażona słowami blogera i wykorzystując paragraf 212 kk skierowała sprawę do sądu. Sąd pierwszej instancji wydał wyrok – 300 godzin prac społecznych dla niepokornego dziennikarza Łukasza Kasprowicza. Sędzia z sądu ważniejszego wyrok obalił. Bloger jest niewinny. Do tej pory mieścina była znana tylko z powiedzonka naszych babć – „Elegant z Mosiny”. To podobna za sprawą znakomitych krawców, którzy elegancko obszyli wojaków hetmana Czarnieckiego w 1660. Krawców już na pewno nie ma, ale powiedzonko przetrwało. I żyłoby sobie sennie miasteczko nadal, gdyby Pani Springer nie strzeliła focha. I to wcale nie chodzi o Marszałka Focha, bo on już dawno nie żyje, a w Mosinie pewnie nigdy nie był, ( chociaż był także Marszałkiem Polski z nadania Naczelnika Józefa Piłsudskiego), ale chodzi o „obrażonko” Pani urzędnik. Tak to ją zabolało, że już od kilku miesięcy szwenda się po sądach szukając sprawiedliwości. Został jej jeszcze Sąd Najwyższy. A tam wszystko może się zdarzyć, ale póki co, to można blogować na ostro. I trzeba to wykorzystać. Dokopać wszystkim za wszystko. Zacznę od ulubieńca toruńskich artystów, pana od pomniczków. Znowu wykazał się inicjatywą i postawił, czy raczej posadził przekupkę na ławce na Nowym Rynku. Gość ma chyba sporą zniżkę w hurtowni metali kolorowych. Tyle brązu, co on zamawia, to chyba nawet na papieży nie poszło. A będzie jeszcze zamawiał dużo, bo ma plan, – co zrobić, aby menele nie przesiadywali na ławkach ukochanej starówki. Część ławek zlikwidować, a na pozostałych posadzić spiżowe ludki. Piekarzy, murarzy, hydraulików, Holoubka, Hecera i może nawet „Eleganta z Mosiny”. Sprytne prawda?
Pozostałych do skopania zostawię sobie na później. Teraz muszę nawiązać kontakt z mecenasem z toruńskiej kancelarii Cogito. Tej samej, która wybroniła blogera z Mosiny.

środa, 15 czerwca 2011

Filmowy czerwiec.



Mocno filmowy jest ten czerwiec. Naoglądałem się filmów z racji imprezy organizowanej przez Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury. To pierwszy KATAR FILM. Konfrontacje amatorskich filmów. Zaproszono mnie do jury. Wraz z Yachem Paszkiewiczem i Remigiuszem Zawadzkim mamy wybrać najlepszy film. Oj, będzie ciężko. Przy okazji pokazany będzie także film  „Hakerzy Wolności”.
27 czerwca w kinie Tumultu na Rynku Nowomiejskim. „Hakerzy..” też będą pokazywani prawie równocześnie na TOFIFEST. Na tym festiwalu poleci jeszcze mój drugi film –„Ostatni telefon”. To głęboko offowy produkt chorej wyobraźni Gładycha. Ale żeby przypadkiem nie było za mało Gładycha w mieście, to jeszcze zaczynamy pierwsze zdjęcia do „Panoptikonu”. W tych pierwszych ujęciach będziemy zawieszać różne flagi na wieży ratuszowej. Jedną z nich będzie swastyka. Co zapewne wywoła panikę wśród mieszkańców, szczególnie tych pamiętających okupację.  Apeluję jednak o spokój – 20 czerwca w godzinach porannych będziemy kręcić film. A Hitler na pewno nie żyje.