niedziela, 22 czerwca 2014

Dziadka Marcina przepis doskonały.



W ramach praktyk samorozwojowych popełnię sobie dzisiaj post kulinarny. Zacznę jednak od historycznego rysu. Otóż dziadek mój Ludwik, równo sto lat temu za namową samego Cesarza Wilhelma II udał się w podróż .




 Dostał na drogę ubranie, wikt i możliwość bezpłatnego transportu.Tak dotarł pod Grunwald czy jak to określają germanofilni historycy pod Tannenberg. Tam po krótkim odpoczynku, pełen nadziei skorzystał z oferty innego władcy, cara Mikołaja II i udał się w dalszą podróż na Syberię. Aby jednak nie zanudzać, pominę opis dziadkowych wojaży i przeskoczę do finału. Dziadek wrócił z nadpalonym w leninowskim pożarze uchem oraz z przepisem na kiszone pomidory. Skąd na Syberii wzięły się pomidory, tego nie wiem, ale dziadek przepis przywiózł. A spisana na świstku papieru recepta na niebo w gębie w rodzinie Gładychów istniała aż do kolejnej wojennej zawieruchy, kiedy to podobno Abwehra Ludwikowi ten papier wykradła. Był, nie ma, aż wnuk jego dociekliwy, (czyli ja) ów przepis na nowo odnalazł wpisując w googlach hasło – „kiszone pomidory”. A tam pełno dziadkowych przepisów. Nic tylko robić. To i za robotę kulinarną się zabrałem. Na początek niczym Gesslerowa trzema talerzami o ziemię pierdyknąłem, bo tak trzeba. Na szczęście. Potem pół litra do zamrażarki włożyłem, bo przecież zagrychę robić mam. Na targu kupiłem pomidory, czosnek, koper i chrzan. Pieprz i te drugie kulki z półki domowej wziąłem. 



Obrany czosnek w umyte i nacięte pomidory wcisnąłem. 


Poczem w samochód wsiadłem i zacząłem jeździć po Toruniu w poszukiwaniu soli niejodowanej. I tak sobie jeździłem od sklepu do sklepu, jeździłem ze dwie godziny i nic. Nie ma. Nie wpadłem na to ,że czystą sól można kupić tylko w sklepach akwarystycznych. Podobno rybkom szkodzi.


Na szczęście mam w domu 6 kilogramową bryłę soli prosto z Wieliczki, to sobie ukruszyłem młotkiem i sprawa załatwiona.


Potrzebne były jeszcze liście dębu. Ze dwa. To chyba nie problem, bo przecież to dendrologiczny obiekt patriotyczny, w którym tysiąc lat temu orzeł biały gniazdo swe uwił. I bardziej polskiego drzewa nie może być. Pójdę do parku, uszczknę w skrytości, co by ekologom się nie narażać dwa listki i i do pomidorków dodam. I tak sobie zacząłem po parkach toruńskich hasać. Drepczę i drepczę po zrewitalizowanych i jeszcze nie zrewitalizowanych obszarach zielonych, głowę zadzieram. Szok tlenowy mnie dopada a liści nie ma, same kasztanowce, klony, topole, a jak jest dąb, to chory. Filiksery jamko dębowe, zrostki i miseczniki nam drzewa zżerają.
Zrezygnowany wziąłem, co było.


Grzyby, pleśnie i inne świństwa nożyczkami usunąłem, po czym resztę do kamionki z oczekującymi na zalanie pomidorami wrzuciłem. I solanką gorącą chlusnąłem po czuprynki.



 Teraz tydzień czekam. Potem wyciągam przepięknie zmrożoną wódeczkę i albo zakąszam kiszonymi pomidorami albo idę do sklepu po kiszone ogórki, i też zakąszam.

niedziela, 1 czerwca 2014

gosse bumps


Podobno jak nie ma Cię w Internecie, to nie istniejesz. Ja wraz z dwoma innymi Marcinami istnieję w Googlach  6.830. Czyli jestem. To jednak nic wielkiego. Co innego, gdybym cyckami masło ubijał w jakimś teledysku. Wtedy byłaby szansa na 230 000. Dla samej masłowniczki.  



 A sam teledysk to kilka milionów wejść ma. Tak przynajmniej słyszałem, ale sprawdzać tego nie mam zamiaru, bo od tej muzyki purchawki mi między palcami rosną. I nie lubię masła. Jednakowoż ci, co ulegli urokowi rękodzieła maślanego, przy stoiskach z nabiałem nabijają sobie tętno. Nie rozumiem tylko dlaczego chcący uchodzić za superproducenta Donatan / Google – 1 350 000 w 0,12s/ nie dogadał się z hipermarketami, aby obok masła w lodówkach ich płyta leżała.


A jak się nie ma cycków? To trzeba walnąć w dekiel internautę w inny sposób. Podrzeć biblię na koncercie na przykład jak to zrobił Behemoth / 5 360 000 w 0,21s/ Szatan to szatan. Tylko czy aby na pewno, bo jak się Panowie nagle znaleźli w przedsionku prawdziwego piekła: w rosyjskim areszcie, to im gacie w łopot wpadły i "Teraz już tylko chcemy spokojnie wrócić do hotelu i w dalszej kolejności do Polski... Głową tego muru nie rozbijemy." Prawdziwego diabła zobaczyli.
Dobrze grają jednak. Chociaż to.


A ta dziewczyna tam była, w piekle. Pussy Riot./ 40 600 000 w 0,23s/
I tak dalej można, zapewne aż do miliarda. Google nam wszystko wyliczy w milisekundach.
 Bywa jednak tak, że wychodzi 00.I to jest dopiero intrygujące. Znalazłem taki plakat, w realu na słupie. Podpisane - Inicjatywa - goose bumps./ gęsia skórka/



 Organoleptycznie sprawdziłem. Istnieje. Wiadomo, to o Roztowskim i jego córce, ale kto wydrukował i powiesił?!  A w Internecie – nie istnieje. Aż gęsiej skórki dostałem z przejęcia. Przejrzałem wszystko o gęsinie i nic.Aż trafiłem na koniec internetu. Jest tutaj.


To jest jeszcze coś poza siecią?

niedziela, 25 maja 2014

Półka na której się dzieje.

Mam w domu taką półkę na której stoją książki z dedykacjami autorów dla mojego syna. Z lewej strony stoją te ,które napisali już nieżyjący.


Dzisiaj jedną tam przełożyłem. To coraz większy zbiór.


Wojciech Jaruzelski





Tadeusz Różewicz


Leszek Kołakowski





Jan Nowak Jeziorański


Zdzisław Beksiński





Artur Hutnikiewicz





Ryszard Kapuściński


ks.Jan Twardowski


piątek, 23 maja 2014

Przed ciszą wyborczą



Za komuny, ach, to było życie. Człowiek wiedział, że komuch jest zły, czerwona hołota kłamie, a wojnę wygrali Czterej Pancerni. Wiedział też, kto wygra wybory. A teraz to nic nie wiadomo. Ja to nawet nie wiem, jakie mam poglądy. Oglądam spoty, czytam, wsłuchuję się w to, co mówią w TV. I nic, nadal nie wiem, który jest mój. Dowiedziałem się tylko, jakie poglądy ma Monika Olejnik, Tomasz Lis i inni dziennikarze. Ale oni nie kandydują. Nie pamiętam też, na kogo głosowałem 5 lat temu i co mi On wtedy obiecywał. Czy to spełnił czy nie – nie mam pojęcia. To może był on, twarz taka znajoma, tylko nie pamiętam, z jakiej partii.



To było jednak dawno, a w moim wieku to nawet wygodnie bywa nie pamiętać. Co jednak z moimi poglądami? One powinny się już wykrystalizować. Ba, powinny być twarde jak beton, jak stal, jak pośladki panczenisty. A tu galareta. I niebezpiecznie się robi, bo człowiek bez poglądów jest nikim. Na szczęście z pomocą przyszły mi, nieświadome tego dwie Panie z UMK i jeden martwy filozof Schopenhauer. Dla poznania „istoty rzeczy” dałem się Paniom przebadać.


Za pierwszym razem wyszło, że jestem faszystą. Nie uwierzyłem, zrobiłem drugi raz i teraz stałem się komunistą. Trzeci raz sobie odpuściłem, bo wyszłoby jeszcze, że jestem z PSL-u. Dzwonię do kolegi lewaka – mówi, że jestem prawicowcem. Dzwonię do kolegi, co był ministrantem – mówi, że jestem czerwony. No to już mi tylko wróżbita Maciej z TV został, niech stawia tarota. Niestety zajęty. I wtedy myśl mnie jasna naszła. Wiem. Pierwszy test robiłem jak była ulewa, drugi jak słonko prażyło, to jak nic wychodzi ,że jestem meteopatą. I tyle. Będę głosował jak pogoda mi na to pozwoli.

środa, 14 maja 2014

Snują się okularnicy



„ Ja nigdy nie jestem zaskoczony tym, co robią źli ludzie i jestem świadom, że mogą się zdarzać różne działania z ich strony . Tego doświadczyłem przy budowie mostu, tego doświadczam w wielu innych sytuacjach. Ta procedura jest również taką” to słowa Naszego Pana Prezydenta, tego Naszego - toruńskiego, wypowiedziane chwilę po tym jak grupa mieszkańców bąknęła coś w prasie o Impeachmencie. Im się nie udało zorganizowanie referendum  ale licho nie śpi. Znaleźli się inni źli ludzie. Ja też przystąpiłem do nich, bo franca ze mnie niebywała. A oto Oni.



 Stoją od lewej : 
 nie wiem, 
 nie wiem, 
 nie wiem,
 nie wiem, 
Jacek Bloch,
 nie wiem,
 nie wiem,
 Piotr Wielgus,
 zapomniałem, 
 żona tego pierwszego co go znam i co mojej żonie kredki w szkole pożyczała, 
 nie wiem,
 Łukasz Wróbel,
 nie wiem, 
 żona tego drugiego co go znam 
 i mała czarna.
Stają w garniturach,sweterkach,trampkach i gadają.I tak patrze sobie na nich i zastanawiam się co ich łączy.
Po pierwsze -okulary. Prawie wszyscy mają okulary. 

  
Jedni noszą tak -
albo tak -


nawet przyglądacze je noszą./ ten mały jest jeszcze za mały aby być złym człowiekiem/
tylko Wielgus tłumaczy żurnalistce dlaczego nie nosi.

Ja też mam okulary!
A co ich jeszcze łączy? To innym razem i nie ja będę tłumaczył .Może tu.http://czasmieszkancow.pl/